Na twarzy biedaczek zrobił się czerwony,
nie spojrzał na lica Odysowej żony;
chciał płakać, w mur głową po chwili chciał walić
lecz najbardziej on pragnął ze wstydu się spalić.
"Czy to wszystko, koniec, tak po jednej chwili?
Wielu już miałam - później się wszyscy spuścili!"
Kiedy on nadejdzie, kiedyż się pojawi,
jeszcze go nie ma, choć czas już na niego -
czemuż się on spóźnia, dlaczego, dlaczego?
Niepokój ze strachem, serce mocno dławi...
Copyright by a.p.o.e 2003-2012
Żadna część tego serwisu nie może być kopiowana bez zgody administratora Żadne z opowiadań nie może być kopiowane bez zgody autora