Uśmiecham się do siebie w duchu, gdy myślę o tym, jak długą drogę przeszłam
od widzenia w nim bezcielesnego fenomenu do widzenia w nim obiektu pożądania
i odkrycia, że stanowił dla mnie przez cały czas tylko i wyłącznie obiekt
pożądania. Tak to był upadek, nawet bolesny. Ale właśnie dzięki niemu mogę
tu dzisiaj być i trochę udawać, że przyszłam po dedykację do jego najnowszej
książki i by podyskutować o jej treści. Już po jego uśmiechu, gdy stanęłam
w otwartych drzwiach- takim samym, jak gdy widzieliśmy się ostatni raz ponad
dwa miesiące temu- wiedziałam, że on wie, dlaczego tu jestem, i że nadal chce
tego samego. I zamiast poczucia winy mam poczucie, że po raz pierwszy w życiu
umiem sięgnąć po to, czego pragnę.
Copyright by a.p.o.e 2003-2012
Żadna część tego serwisu nie może być kopiowana bez zgody administratora Żadne z opowiadań nie może być kopiowane bez zgody autora