Ponownie roześmieli się z całej siły i jeden z nich połążył rekę na jej kolanie, mocno go ściskając. Na jej twarzy malowało się jednocześnie zdziwienie i strach przed zachowaniem chłopaków. Poprosiła go najgrzeczniej jak mogła o zdjęcie ręki z jej nogi, jednak poskutkowało to kolejnym wybuchem nieokiełznanego, grubego śmiechu i odpowiedzi:
- Wstydzisz się tego? No nie gadaj, że nigdy jeszcze żaden ogier cię nie macał.
- Założę się o skarby, że macał i to nie tylko po nodze!
Cała trójka roześmiała się z sytuacyjnego dowcipu opowiedzianego przez Marka.
- Zazdroszczę takiemu skurwysynowi. Kiedy my musimy zadowalać się marszczeniem koników w śpiworze na zimnej posadzce marząc o takiej panience, taki fuksiarz w ciepłym łóżeczku rżnie sobie w najlepsze obiekt naszych marzeń!
Copyright by a.p.o.e 2003-2012
Żadna część tego serwisu nie może być kopiowana bez zgody administratora Żadne z opowiadań nie może być kopiowane bez zgody autora