Gniazdo - Opowiadania Erotyczne

Romero Vinci



Zapach pomarańczy (5k) 30.10.2004, format:****
Zapach pomarańczy nabijanych goździkami unosił się w całym pokoju i odurzał zmysły. Sweter, który miałem narzucony na koszulę zdawał się być nieznośnym więzieniem biorąc pod uwagę temperaturę jaka panowała w pokoju. Gorąco. Pomarańcze. Światło świec. Puchata narzuta na kanapie. I Ona siedząca na skraju kanapy trzymając w obu dłoniach filiżankę z jakimś parującym napojem. Wszystko jak z mojego wyobrażenia ciepła, przytulności i bezpieczeństwa. Rozczulająca scena niczym z tandetnego obrazu, nie mająca w sobie jednak żadnej tandetności, a tylko błogość i zapowiedź przyjemności. Stojąc w drzwiach patrzyłem na roztaczające się przede mną obrazy tak proste i tak silne zarazem, tak... Tak przytulne.

Dziewięć i pół minuty (10k) 08.07.2004, format:****
Autobus w końcu dotarł bezpiecznie do mojego przystanku więc mogłem opuścić jego zatłoczone wnętrze i gdy tylko znalazłem się na zewnątrz, przystanąłem chwilę i nabrałem powietrza w płuca. Dzień był rześki, a w powietrzu unosił się zapach jaśminu. Bardzo lubiłem ten zapach więc pozwoliłem sobie nacieszyć się nim troszkę dłużej. Zresztą miałem do domu zaledwie kilkanaście metrów, a i szczerze mówiąc niezbyt mi się do niego spieszyło. Własciwie to gdyby nie to, że byłem strasznie zmęczony, to chyba zaaplikowałbym sobie jeszcze drobny spacer - wszystko było lepsze niż słuchanie utyskiwań męczącej kobiety, którą cała reszta świata znała jako moją żonę Asię. I tylko ja coraz częściej łapałem się na tym, że już dawno nie myślałem o niej takimi kategoriami.

Podróż (32k) 29.06.2004, format:****
Dom Kultury w Józefowie był chyba największym budynkiem w tym niespełna pięciotysięcznym miasteczku. Potężne, siwe gmaszysko z białymi gzymsami i czerwonym dachem widoczne było już z daleka. Stał w samym centrum i należał do kompleksu budynków, na które składały się Urząd Miasta, Posterunek Policji, Poczta, czy Przychodnia Lekarska. Stanowił przy tym swoiste centrum kulturalne. To tu co tydzień odbywały się dyskoteki, kursy tańca, próby zespołów muzycznych i mieściła się biblioteka. Wszystko to w jednym budynku usytuowanym w pobliżu zabytkowej, nieczynnej od lat fontanny i otoczonym wielkimi drzewami. Zachodnie ściany Domu Kultury wychodziły na obszerny, wyłożony kostka brukową plac, który powstał na miejscu znajdujących się tu kiedyś pozarastanych terenów, w ciągu zaledwie pół roku.

Zakład (9k) 25.06.2004, format:****
Zakład w którym pracowała Hania nie był jej całym światem, ale na pewno sporą jego częścią. Tu miała swoje przyjaciółki, tu znała wszystkie kąty, a miarowy stukot tu pracujących maszyn przędzalniczych układał się w jej głowie w najpiękniejszą muzykę. Była niczym Selma z "Tańcząc w ciemnościach" i odkąd tylko zobaczyła ten film, lubiła o sobie myśleć jako o bohaterce filmowej. Nie przeszkadzało jej, że ta historia kończyła się tak tragicznie. Wręcz przeciwnie to nie miało żadnego znaczenia. Prosty świat, w którym zakochała się od pierwszego wejrzenia, był również jej światem. Światem Hani. Światem prostym, poukładanym i systematycznym do bólu.

Pierwszy dzień wolności (6k) 24.06.2004, format:****
To był piękny poranek i naprawdę byłem pod jego wielkim wrażeniem. Słońce zaglądało przez okno mojego pokoju, a wskazówki zegara wskazywały godzinę dziewiątą rano. Nareszcie byłem sam i nikt nie budził mnie o siódmej rano na owsiankę. Piękna sprawa. Miałem w końcu dwadzieścia lat i był to już chyba najwyższy czas żebym zamieszkał wreszcie sam. Długo zastanawiałem się nad tą decyzją, ale gdy w końcu ją podjąłem to byłem z niej jak najbardziej zadowolony. Żadnych rodziców, żadnych wczesnych pobudek, żadnych krzyków - ogólnie jeden, wielki święty spokój.

Limeryki (3k) 11.06.2004, format:****
Mieszkał raz w państwie Oman
Pan, o imieniu Roman.
Emigracja go tam zagnała
W poszukiwaniu czarnego ciała.
Tak, to z Polski był erotoman.

Sesja (9k) 08.06.2004, Opowieści z akademika 3, format:****
- Tak, dobrze. A teraz zsuń jedną miseczkę, chcę zobaczyć twoją pierś. Ania słuchała mnie bez szemrania. Siedząc po drugiej stronie pokoju na łóżku, ubrana jedynie w biustonosz i krótką spódniczkę zdawała się bardzo dobrze bawić. Ja również bawiłem się nawet więcej niż bardzo dobrze. Trzymałem w dłoniach cyfrowy aparat fotograficzny i utrwalałem piękno mojej dziewczyny. Nie musiałem jej długo do tego przekonywać. Zabawa rozkręcała się w najlepsze, a na liczniku aparatu miałem już ponad dwadzieścia zdjęć, choć nawet nie było wśród nich jeszcze żadnego aktu.

Świt w kroplach rosy (7k) 04.06.2004, Opowieści z akademika 1, format:****
Od pierwszej chwili, gdy tylko Magda stanęła w drzwiach naszego wspólnego pokoju w akademiku, wiedziałem, że ta noc przyniesie ze sobą sporo niespodzianek. Siedziałem właśnie na swoim łóżku przeglądając zeszłoroczny numer jakiegoś babskiego czytadła, gdy do moich uszu dobiegło ciche pukanie. Spojrzałem w stronę drzwi. Magda stała tam bez ruchu stukając tylko długimi paznokciami w drewnianą framugę. Nie skłamię jeśli powiem, że choć widziałem już podobny widok kilka razy, to znów zaparło mi dech w piersiach na jej widok. Gazeta wysunęła się z moich dłoni i upadła na podłogę, a ja wyraźnie czułem, że za chwilę podąży za nią moja szczęka.

Przyłapany na gorrrrrącym uczynku (10k) 04.06.2004, Opowieści z akademika 2, format:****
Miałem dziwne uczucie deja vu. Siedziałem na łóżku w swoim pokoju w akademiku i czytałem jakieś przeterminowane babskie czytadło bijąc się w głowie z myślami. Zastanawiałem się dlaczego moje życie robi się zawsze takie nudne, gdy Ania wyjeżdża na parę dni do domu i dlaczego do diaska nie mam w pokoju jakichś ciekawszych gazet. Przeterminowany "Cats". A i owszem! Przeterminowany "Wamp". A i owszem! No nawet przeterminowany "Twój weekend", ale dlaczego na Boga przeterminowane "Życie na gorąco"?! Właściwie żadna z opisywanych tam par nie była już razem, Britney Spears dawno przestała być dziewicą, a Agnieszka Włodarczyk, jak czytałem, miała za sobą dopiero pierwszą, rozbieraną sesję zdjęciową.


Powrót




Copyright by a.p.o.e 2003-2012
Żadna część tego serwisu nie może być kopiowana bez zgody administratora
Żadne z opowiadań nie może być kopiowane bez zgody autora