Użyła argumentu który mnie rozbroił. Usta znów się spotkały i chwyciły się
jak kochankowie po długiej rozłące. Namiętnie, bez nachalności. Magda usiadła
mi na kolanach. Księzyć wyjrzał za chmur. Magda mi sie podobała od samego
pocżatku, od poniedziałku. Brunetka, czarne oczy i ciemna karnacja. I było
coś, co w kobietach podoba mi się najbardziej. To nie był wieszak. Bez przeasdy
w jedna i druga stronę. Zdrowa kobieta - powiedział mi Marek na korytarzu,
puszczając oko. Ten to nie przepuści jakiejkolwiek okazji - pomyślałem. On
i nie tylko on, drwili z tego powodu ze mnie. Ciamajda jestem i tyle - stwierdziłem
i poszedłem do kierownika.
Copyright by a.p.o.e 2003-2012
Żadna część tego serwisu nie może być kopiowana bez zgody administratora Żadne z opowiadań nie może być kopiowane bez zgody autora