Nad morzem było urwisko, a ty tak stałaś tak blisko przepaści że dzieliło
cię kilka milimetrów od urwiska. Słońce miało się już ku zachodowi, jego
rdzawe promienie grzały jeszcze fale i lekko muskały ciemnopurpurowe niebo.
Miałaś na sobie niebieską tunikę, która zwiewnie powiewała na wietrze. Twoje
włosy lekko falowały. Zapatrzona byłaś w dal. Kiedy podszedłem po cichutku
podszedłem bliżej zobaczyłem jak bawisz się swoją bransoletką z niebieskich
muszli. Trwałaś tak przez dłuższą chwilę, a ja bałem się poruszyć aby cię
nie przestraszyć. Bardzo wolno zbliżyłem się do ciebie i objąłem ramionami,
stając tuż za tobą. Oparłaś o mnie głowę, musnąłem delikatne twój policzek
ustami. Po krótkiej chwili odwróciłaś się przodem do mnie i wtuliłaś się w
mój tors. Przygarnąłem cię jak mógłem najbliżej i mocno objąłem.
Copyright by a.p.o.e 2003-2012
Żadna część tego serwisu nie może być kopiowana bez zgody administratora Żadne z opowiadań nie może być kopiowane bez zgody autora