Obudzilem sie wczesnie rano,na wpol przytomny , slyszalem porynny
spiew ptakow, przetarlem zasoane oczy i po przez scianki namiotu
widac bylo jasniejace pomalu niebo.
Odzyskiwalem pomalu jasnosc umyslu, wtedy doszly do mnie tez i inne
dzwieki, oprocz swiergotu ptakow , slyszelm jeszcze , wyciszane
stekania i dzwiek uderzajacych o siebie cial.
Te kilka minut przygladjac sie tej scenie ozywily mojego przed
chwila zwiotczalego penisa,ten widok mojej dumnej matki
poddajacej sie Pawlowi, przywrocil mi cala chec i energie.
Gdy tylko pawel legl bez sily obok mamy, ja natychmiast
usadowilem sie pomiedzy jej zapraszajaco rozwartymi udami.Po
tym pierwszym razie mialem juz dosc rutyny by bezblednie trafic
moim nabrzmialym kutasem do jej sliskiego od naszych wspolnych
wymieszanych sokow. Mama steknela cicho, popatrzyla na mnie z
rozbawionym i troche zaskoczonym wyrazem w oczach.
Oswiecajac mi droge wypuscila mnie pierwszego z kuchni i udalismy
sie w strone namiotu, bylem przerazony mysla , co by sie stalo
gdyby ona nas przylapala na tym co zamierzalismy zrobic.
Odwrucilem sie na moment w jej strone i dopiero zobaczylem ze
mama , ubrana byla tylko w cienka niemalze przyklejana do jej ciala
koszulke nocna,pomimo strachu przeszla mi mysl jaka ona ma swietna
figure.
Copyright by a.p.o.e 2003-2012
Żadna część tego serwisu nie może być kopiowana bez zgody administratora Żadne z opowiadań nie może być kopiowane bez zgody autora