Gniazdo - Opowiadania Erotyczne
Garqui
Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechniane tego pliku przez osoby trzecie jest przestępstwem i będzie ścigane z całą dopuszczalną surowością prawa.
Kody: F_solo
Wszelkie postaci i wydarzenia opisane w tym tekście są najzupełniej fikcyjne a jakiekolwiek podobieństwo do realnych osób i zdarzeń jest najzupełniej przypadkowe.
Rękawica
Alka spoglądała na swoje dłonie marszcząc brwi. Dłonie tak naprawde były niewidoczne, bo ukryte w dwóch białych rękawicach z napisem La Femme, niemniej doznanie jakie z nich odbierała było BARDZO interesujące. W sumie, to było coś w rodzaju łaskotania, ale łaskotanie to, jesli by tak się odprężyć, mogłoby przypominać choć o wiele ciekawszego, czego nie zakosztowała już od .. Mój Boże. Od naprawde długiego czasu. Przy każdym poruszeniu palcami z rękawic dobiegał szelest folii aluminiowej którą owinięte były jej dłonie. No tak. Ten zapach trochę przeszkadzał.. Trudno go nazwać podniecającym. Jakieś algi czy inne wodorosty. Buee. Musiała przyznać, ze trochę to śmierdzi, no, ale dla pięknych dłoni można trochę pocierpieć.
Koleżanki już poszły, została sama w mieszkaniu i nawet nie miała się do kogo odezwać, ale przywykła do tego stanu, więc nie przeszkadzało to aż tak bardzo. Tak bardzo, nie. Ale trochę. Troszeczkę. Do tego ten list od Jarka. Głupek. Otwarła przed nim serce, pragnąc nieco przyjaźni, a tu niewypał. Odjechał wędkować. Skoro woli zimnokrwiste ryby to niech tam. Wstretne flądry. napisała do niego list, wysłała zdjęcie, a ten pacan odpisał jaki to jest napalony, ale nie będzie jej zwodził i niech nie czeka. No coś takiego! Nie jestem jakąś tam pokojówką czy gosposią, że można powiedzieć ,,nie czekaj z obiadem złotko, bo późno wrócę". A te banialuki o tym, że może nie wrócić. Ciekawe, czy chciał, żeby się rozczuliła? No rozczuliła się, ale chyba niepotrzebnie. Cholerny kowboj odjeżdżający w stronę zachodzącego słońca. A tak było im dobrze.. Gorące rozmowy, telefony na dzień dobry i dobranoc. Coś więcej niż przyjaźń. Na to wyglądało przynajmniej. Eh, postanowiła zmienić nastrój, bo zaczęła się denerwować.
Podeszła do telewizora, chcąc włączyć ustrojstwo, no i stop. Spojrzała na problem. Taa.. telewizor wyłaczony. Trzeba nacisnać guzik. Ale jak do cholery, kiedy ma na dłoniach te przeklęte rękawice?? Przykucnęła na piętach i spróbowała nosem. Ależ zabolało! No nie, tak tego sięnie uda zrobić. Żeby chociaż kciuk był wolny! Pomyślała, że może stopą da radę i szybko usiadłszy na ziemi spróbowała wcisnać klawisz palcem u nogi.. No, pewnie by mozna było, gdyby guzik był nieco większy, a tak to sobie może próbować.
Uświadomiła sobie z rozbawiemiem, jak zabawnie musi wyglądać balansując na podłodze tak, żeby ręce trzymać na jednym poziomie ( w końcu nie chciała mieć tej.. pulpy na dywanie), a jedną nogą w górze celując w przycisk grubości ołówka. OŁÓWEK! Szybko zebrała się z podłogi i dopadła do biurka, gdzie w stojaczku stało sobie kilka ołówków i długopisów. Schyliła się ostrożnie i ujęła najbardziej oddalony z nich ustami. Potem podeszła do telewizora i już bez przeszkód włączyła urządzenie. Teraz pozostało włączyć kanał pilotem. Na wszystkich bogów.. tam przecież jest w trzy torby przycisków, i jak to zrobić??
Najpierw zlokalizowała ten drobiazg. No tak, leżał na półce nad telewizorem. Sprawdzonym już sposobem naciągnąłszy szyję, ujęła go zębami i modląc się po cichu żeby się nie wyśliznął przeniosła na stół. Niestety, tu już opuściło ją szczęście. Ustrojstwo naciskane ołówkiem po prostu przewracalo się na bok i bez przytrzymania nie dało sie nic zrobić. Zaklęła pod nosem. Jak to robią ludzie bez rąk?? A.. stopami. Naciskanie palcem u nogi znów odpadało z powodu rozmiarów, zatem może utrzyma ołówek między palcami u stóp? Ślizga się swołocz!!
Wtem olśnienie. Ułożyła pilota na podłodze diodą w kierunku telewizora, przykucnęła, i upuściła trzymany w ustach ołówek na swój podołeki rochyliwszy ostrożnie uda pozwoliła mu się zsunąć pionowo w dół, aż poczuła, że czubek znajduje się między jej kostkami. Potem uklękła tyłem do TV tak, że pilot znajdował się między jej stopami, nieruchomo i stabilnie i.. opuściła się, by przysiąść na piętach. ołówek trafił w jakiś klawisz. Usłyszała trzask wyładowania elektrostatycznego włączającego się telewizora i coraz głośniejszy dzwięk programu. Do licha! Za głośno! Próbując trafić w klawisz głosu przysiadała i wstawała kręcąc biodrami, aż zauważyła, że ołówek znajdujacy się między jej udami przekręcił się i jego końcówka trąca jej łono. Dość delikatnie jak na kanciasty patyk. Ruch jej bioder wygładził się, już nie była skoncentrowana na klawiszu.. i zapach przestał tak przeszkadzać.. To śmieszne uczucie w dłoniach.. tak właściwie.. hm.. całkiem przyjemne...
Powrót
Copyright by a.p.o.e 2003-2012
Żadna część tego serwisu nie może być kopiowana bez zgody administratora
Żadne z opowiadań nie może być kopiowane bez zgody autora