Gniazdo - Opowiadania Erotyczne
Garqui
Wszelkie prawa zastrzeżone. Rozpowszechniane tego pliku przez osoby trzecie jest przestępstwem i będzie ścigane z całą dopuszczalną surowością prawa.
Kody: MF
Wszelkie postaci i wydarzenia opisane w tym tekście są najzupełniej fikcyjne a jakiekolwiek podobieństwo do realnych osób i zdarzeń jest najzupełniej przypadkowe.
Maria
Maria siedziała przy biurku opierając się niedbale o blat i w stulonych dłoniach trzymając filiżankę kawy. Rozmyślała wciąż o kłótni z Henrykiem, jej długoletnim mężem. Poszło o głupią bielizne, którą kupiła sobie na wyprzedaży w markecie. Tania była jak barszcz, a on się czepił jak rzep. Sam potrafi pójść i rozwalić kilkaset złotych na "markowe " jeansy, kiedy potrzebuje, a czepia się, że ona wydaje 50zł na komplet ślicznej bielizny z Triumpha z koronkowymi wstawkami w co seksowniejszych miejscach. A do tego, w końcu nie ma w szafie pięciuset par, tylko kilka, i ta akurat zastąpiła przyszarzały już komplet, któremu nie pomagały nawet najcudowniejsze proszki z ekstra wybielaczami. Zaczęli sobie nawzajem wytykać głupie przywary i skończyło się tym, że chlapnęła "miałam nadzieję, że może tą bielizną w końcu Cię skuszę do jakiegoś odkrywczego seksu ze mną!". Wtedy się dopiero porobiło.. Heniek się obraził, powiedział, że jeśli jej taki seks po Bożemu nie pasuje, to może go wcale nie mieć! Wczoraj mijał miesiąc od tej ich sprzeczki, a do tego dziś miała owulację i była napalona jak kotka w marcu. Tyle dni bez seksu, zgroza!
Z rozmyślań wyrwał ją wesoły głos dobiegający od drzwi: "Cześć Marycha! Idziemy się sztachnąć? Ale z Ciebie dziś towar!". Uśmiechnęła się na powitanie i odstawiła ostygłą kawę. "Jasne. Idziemy" - z Markiem się przynajmniej oderwie od ponurych myśli. Marek był rozrywkowym typem. Zawsze potrafił ją rozbawić, choć może dowcip nie był najwyższego lotu, to jednak miły. Ot, miło poczuć się tak dwuznacznym towarkiem. Spacer na balkon nie był długi. Z niejakim zaskoczeniem kobieta stwierdziła, że na zewnątrz jest prawie ciemno. Cóż.. zima nadchodzi. Wystarczy nieco chmur i już zapada zmrok. Ciemność rozjaśniały ogniki ich papierosów. Marek chyba wyczuł, że ma dziś milczący nastrój, więc słychać było tylko szum wiatru w drzewach pobliskiego parku. Dzięki Bogu, że tu właśnie urządzono palarnię - nic nie zasłaniało panoramy gór na horyzoncie od których odgradzały ich tylko pola i ten park. Można było spokojnie oprzeć się o barierkę i palić w zadumie. Jak na tę porę roku było dość ciepło, więc nie dygotali i nie musieli przytupywać dla rozgrzewki, ale jednak od czasu do czasu trzeba było rozetrzeć grabiejące dłonie. W pewnym momencie popiół z papierosa sfrunął jeszcze sie żarząc na rękaw jej sweterka. Oczywiście zaczęła się wypalać dziura. No po prostu cudnie! Miała ochotę płakać ze złości. Marek widzac co sie dzieje, rzucił niedopałek za okno i odciągnął, tlący się materiał od skóry Marii by nie dopuścić do oparzenia, a potem zgniótł go palcami. Poszli szybkim krokiem w kierunku umywalki, żeby dokończyc dzieła zniszczenia. Kilka kropel wody upewniło ich, że "pożar" został ugaszony. Wielkie łzy spływały po twarzy kobiety. Złość przemieszana ze smutkiem i przygnębieniem z niewesołych rozmyślań spowodowała, że wyglądała tak żałośnie, że Marek odruchowo ją przytulił i pocałował. Wtedy oboje jakby otrzeźwieli. Dotąd łączyły ich ściśle koleżeńskie więzy. Nieco pikantnych dowcipów i aluzyjnych komplementów to było wszystko na co sobie pozwalali, ale ta nieoczekiwana bliskość tak potrzebna jej w tym właśnie momencie i ten promieniujący aż erotyzm płodnej kobiety spowodowały, że spojrzeli na siebie w zupełnie nowy sposób. Marek ocenił przeciągłym spojrzeniem krzywiznę jej piersi okrytych sweterkiem, wcięcie talii, kształt bioder - pełnych, doskonałych, a potem ześliznął się wzrokiem na jej uda otulone spódnicą, odsłonięte kolana i piękny kształt kostek. Jej stopy obute w "biurowe" buty na wysokim obcasie przynagliły jego serce do wystukania szybszego rytmu. Ona wtuliła się w jego ramiona wciagając w nozdrza zapach męskich perfum zmieszanych z leciutkim zapachem dymu. Dym, o dziwo pachniał palonym drzewem sandałowca, może to jego zmieszanie z woda kolońską dało taki efekt - bardzo przyjemny. Wsłuchiwała się w bicie jego serca i czuła mięśnie przesuwające się pod skórą. Dało jej to poczucie bezpieczeństwa i ciepła. Otworzyła oczy i dostrzegła jego taksujace spojrzenie, a potem usłyszała jego nowy rytm serca, który powiedział jej jaki był wynik oceny...
Marek jedną ręką obejmując Marię nadal i patrząc kobiecie w oczy, drugą przekręcił zamek łazienki. Jej usta uniosły się w górę na spotkanie ust mężczyzny, a ich pocałunek trwał długo i zakręcił im w głowach magią swej mocy. Ich dłonie rozpoczęły taniec, który elektryzował i podniecał. Marek zaczął całować szyję kobiety, jej włosy, lekko muskał językiem płatki jej uszu, gdy Maria zamarła z odrzuconą do tyłu głową i tylko jej napinające się mięśnie świadczyły o tym, jak dobrze jej.. tak dobrze, że.. Zaczęła rozpinać koszulę Marka. Chciała poczuć jego ciało, dotknąć jego torsu. Szybkimi ruchami, nie patrząc, zdjęła z niego marynarkę, potem koszulę, a w tym czasie jego dłonie błądziły już w okolicach jej piersi. Marek wyczuwał jej sterczące już w podnieceniu sutki, zaczął więc zdejmować feralny sweterek i aż zamarł wpatrzony w piękno biustu swej koleżanki, okrytego tylko cieniutkim materiałem koronkowego Triumpha.. Przywarł do materiału ustami i zaczął całować, skubać i pieścić te dwie krągłości, a dłonie jego zsunęły się w dół i pod osłoną spódnicy dotarły do pośladków Marii. Pośladki były nagie, pomiedzy nimi znajdował sie tylko cieniutki paseczek materiału, a dotknięcie skóry jego dłoni spowodowało wręcz wstrząs elektryczny u obojga. Maria szybkim ruchem zsunęła dłonie do paska spodni kolegi i rozpiąwszy je wsuneła dłoń, aby poczuć jego męskość przez materiał slipów. Pieściła go chwilę zamknąwszy oczy i czując pocałunki Marka na swym jeszcze okrytym biuście. Jego dłonie masowały mocno pośladki kobiety, a palce wsuwały się wzdłuz paska stringów w tą ciepłą szczelinkę, która wiodła ku miejscu najgorętszemu z możliwych. Gdy Maria poczuła jego palec penetrujacy materiałem majteczek, delikatnie szparkę jej waginy wstrząsnął nią dreszcz przyjemności i wtedy przypomniała sobie, że akurat dziś nie może... "Marku.. ja dziś jestem płodna.. nie możemy.." Wyszeptała.. On zatrzymał się na chwilę, zastanowił i odrzekł: "nie mam przy sobie gumki.. skad mogłem wiedzieć, ale może skorzystamy z innych dziurek?". Na samą myśl o tym zrobiło się jej gorąco.. Dotychczasowe jej życie erotyczne z mężem opierało sie jedynie na klasycznej pozycji, a ona zawsze marzyła o seksie oralnym.. Pamietała rozmowy z przyjaciółką, która zachwalała jej uczucie kiedy język pobudza łechtaczkę i doprowadza do szczytu.. Zaczęła się usuwać w dół, pozwalając ustom Marka dążyć w kierunku jej ust i ponownie na chwilę stopili się w gorącym pocałunku, a potem Maria zaczęła całować szyję i tors mężczyzny zmierzając w kierunku, który znów spowodował przyśpieszone bicie jego serca.
Marek oparł się o umywalkę, a ona zsunęła w dół jego spodnie i bieliznę pozwalając mu wyprężyć się dumnie. Potem z lekkim zawahaniem ujęła czubek jego penisa w usta i zatrzymawszy się nieruchomo badała jego smak czubkiem języka. Dotykała lekko jego główki, a wargi jej ust tworzyły cieplutkie kółeczko wokół jego żołędzi. Marek zamknął oczy i delektował się tym uczuciem. Po chwili Maria zaczęła połykać głębiej jego prącie. Sztywność jego nieco jej przeszkadzała, poza tym nie miała zbyt wielkej wprawy, jednak westchnienia jej kolegi sugerowały, że jest bardzo zadowolony z obecnego biegu spraw. Starała się poruszac wolno i ostrożnie, by go nie urazić, a jej dłonie zsunęły się między uda, a potem rozdzieliła swą uwagę po równo między pieszczenie mężczyzny i delikatnym masażem swego łona i piersi. Od czasu do czasu wypuszczając go z ust chłodziła rozgrzaną skórę krótkimi dmuchnięciami i sięgała językiem do jąder, które odpowiadały na pieszczote poruszając się i kurcząc. W pewnym momencie Marek ujał jej twarz w dłonie i poruszając swymi biodrami wsuwał się i wysuwał z jej ust. Dłoń Marii przyspieszyła pieszczoty łechtaczki, a jej sutki zesztywniały w malutkie kamyczki. Oboje zaczęli szybciej oddychać i nagle Marek odrzucił głowę do tyłu, zesztywniał, a sperma wytryskująca z jego penisa zalała usta i twarz Marii. Na jej twarzy odmalowało się lekkie rozczarowanie, ale gdy Marek opadł na kolana po przeżytym orgazmie i zaczął całować jej piersi zamknęła oczy i pozwoliła frunać swym dłoniom. Pomny na ostrzeżenie koleżanki o jej płodnych dniach, meżczyzna unikał spermy, która spadła na jej dekolt. Delikatnie zaczął pomagać kobiecie, by ułożyła się na podłodze, a potem zbliżył swe usta do jej łona okrytego przemoczoną na wskroś materią majteczek i powstrzymawszy ruch pieszczot dłoni zaczął całować i pieścić jezykiem to spragnione miłości terytorium. Zdjał przeszkadzające mu majteczki, a potem rozchylił nogi Marii i z zachwytem i powracajacym podnieceniem przez chwilę obserwował jej różowe i wilgotne łono. Zanurzył w nim łapczywie swe usta i jezyk, a kobieta powitała to zadowolonym mruknięciem, wyprężając się z rozkoszy. Marek poruszał jezykiem jak spragniony mleka kot pijacy z miseczki. Każdy jego ruch posyłał igiełki malutkiej rozkoszy w głąb ciała kobiety. Jeszcze nigdy nie czuła się tak dobrze. Uniosła swe nogi w górę i rozchylając je maksymalnie poczuła, że Marek pieścił teraz również jej anus. Zwilżonym śliną palcem wiercił w tym zamknietym szczelnie otworku, a dziwne uczucie połączone z pieszczotą lizanej wciaż i całowanej łechtaczki powoli wprowadzało Marię na szczyt. Zacisnęła mocno oczy, a palcami podszczypując delikatnie sutki naprężała mieśnie miednicy zgodnie z ruchami języka Marka. Przynosiło to coraz lepsze efekty. Zsynchronizowała się z nim tak dokładnie, że skurcz mięśni następował z chwilę dotknięcia łechtaczki. Kobieta naprężyła mięśnie po raz ostatni i przekroczyła próg orgazmu. Jej uda zwarły się szczelnie przyciskając głowę kochanka do pulsujacego rozkoszą łona, a dłonie zaczęły mocno uciskać piersi. Po chwileczce Marek wyswobdził się z omalże śmiertelnego uscisku i zdyszany opadł przy Marii całujac jej usta wciąż jeszcze pokryte jego nasieniem. Oboje odpoczywali przytuleni w milczeniu, kiedy kobieta zauważyła wciaż wzwiedziony penis Marka. Uniosła się na drżących rękach i zaczęła całować sztywne jak pal prącie i nagle odwróciła się do niego tyłem i wypinając swój kształtny tyłeczek poprosiła: "Chcę spróbować od tyłu, w pupę"...
Powrót
Copyright by a.p.o.e 2003-2012
Żadna część tego serwisu nie może być kopiowana bez zgody administratora
Żadne z opowiadań nie może być kopiowane bez zgody autora