Prysznic był dość zimny. Nie jakoś super lodowaty ale chłodny. Nie chciałam
gorącego- byłam wystarczająco rozpalona ze zdenerwowania. Po chwili
uspokoiłam się, podkręciłam temperaturę na cieplejszą. Spojrzałam na Monikę,
która wróciła już od pielęgniarki. Poza lekko spuchnietą wargą, nie było
widać śladu mającego przed chwilą miejsce incydentu. Rozmawiała z koleżanką
namydlając swoje ciało. Obserwowałam ją myśląc na ile jest ode mnie
atrakcyjniejsza. Trudno było powiedzieć- miała wieksze piersi, ale za to ja
byłam zgrabniejsza. Jej plusem a zarazem lekką ekstrawagancją był
przystrzyżony wzgórek łonowy- żadna z nas wtedy jeszcze tego nie robiła.
Tyle, że tego nie było widać podczas niezobowiązującej rozmowy na przerwie
czy nawet w knajpie.
-Mam dla Ciebie niespodzankę- powiedziała Aneta. Własnie wyszli z kina.
Wieczór był piękny. Światła miasta odbijały się w mokrej od deszczu ulicy.
Powietrze było wyjątkowo jak na centrum swieże.
-O! Co takiego?- spytał Paweł. Niespecjalnie lubił niespodzianki ale z rąk
Anety przyjąłby wszystko, nawet raka.
-Nie mogę Ci powiedzieć bo nie będzie niespodzianki.
-I tak nie będzie bo teraz, jak już mi powiedziałaś, spodziewam się
niespodziewanego.
-Tego się nie spodziewasz- uśmiechnęła się Agata i stanęła na palcach, żeby
móc pocałować swojego Pawełka prosto w usta. Odwzajemnił pocałunek. Była to
jedna z tych magicznych chwil, kiedy to, po latach, z jednej strony pamięta
się wszystko w najdrobniejszych szczegółach a z drugiej żałuje, że żaden z
przechodniów nie zrobił zdjęcia Polaroidem.
-Mamo, muszę ci coś powiedzieć.
-Tak?
-Jestem gejem.
-Jasne kochanie, a ja jestem kosmitą, który odgryza głowy młodym chłopcom.
Zbaraniałem. Spodziewałem się każdej reakcji- histerii, łez, ale przecież
nie czegoś takiego...
-Co?- spytałem- Nie wierzysz mi?
-Ależ oczywiście, że Ci wierzę, to ty zdajesz się nie wierzyć mi.
-Nie myłeś się? Wiem. Spokojnie, drogi Gimli, kreci mnie to- uśmiechnęła się
Galadriela i zabrała się do roboty. Uklęknęła, jedną dłonią chwyciła za
włochaty wór, drugą objęła krasnoludziego fiuta i zaczęła ciągnąć. Gimli
zmrużył oczy i zanurzył swoje tłuste paluchy w gestwinie pachnących blond
włosów swojej kochanki. Było cudownie. Pierwszy raz miał do czynienia z
prawdziwą kobietą- krasnoludzkie samice zbyt przypominają samców- myślał-
też mają zmierzwione kłaki na dłowie i plecach, o brodzie już nie mówiąc,
też mają krzepką budowę ciała- posuwając je zawsze czuł się jak pieprzony
biseks. Nie to co teraz. No i zdecydowanie- laska robiona przez kobietę
pozbawioną krzaczastej brody była mniej bolesna.
Przyznaję, że w telewizji jakieś niespecjalne na mnie robiła wrażenie,
ot kolejna blond kretynka wykorzystujące sławnego tatusia dla własnej nędznej
karieryjki, ale kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Agatę Młynarską na żywo,
zakochałem się. No, może nie tyle zakochałem się, co zapragnąłem zerżnąć.
Nigdy wcześniej nie patrzałem na nią jako kobietę, może dlatego, że jakoś
niespecjalnie kręciła mnie myśl o animal-seksie a takie plotki o Agacie wyczytałem
w Internecie. Zobaczenie jej na zywo, zmieniło jednak całkowicie jej obraz
w moich oczach oraz zakłopotało mnie nagłą erekcją w miejscu publicznym. Było
to w jednym z tanich barów w Polsce B, do którego ona przyjechała zrobić jakiś
beznadziejny, zapewne, reportaż.
-Ty brudna świnio- jak mogłeś mi to zrobić!- przyznaję, ze wyglądała dość
ponętnie- skrzywiona ze złości gęba, poranny Fakt w dłoni i sterczące przez
cieniutki materiał tandetnej bluzeczki sutki. Była naprawdę wściekła o mój
wczorajszy telefon do redakcji Faktu, czego efektem była sensacyjna okładka
i nie mniej interesujący artykuł na trzeciej stronie. Szkoda, że bez zdjęć
ale nie jestem przecież żadnym pieprzonym cyborgiem z aparatem fotograficznym
w standardzie. -No przecież sama wiesz jak na ludzi działa twoja sława więc
o co ci chodzi- spytałem leniwie. Miałem wyjątkowo ciężkiego kaca a i bez
tego ten cieniutki głosik Agaty wywiercałby mi dziurę w mózgu.
Copyright by a.p.o.e 2003-2012
Żadna część tego serwisu nie może być kopiowana bez zgody administratora Żadne z opowiadań nie może być kopiowane bez zgody autora