Piątek 7:00 a ten bezlitosny budzik znów wyrywa mnie z błogiego snu. Chyba
jedyną pocieszającą rzeczą jest to, że melodyjkę ma całkiem ładną i
przyjemną, więc nie powoduje zawału serca. Nie zmienia to jednak faktu, że
trzeba go szybko złapać i wyłączyć. No dobra już go uciszyłem, jeszcze tylko
całus w policzek śpiącej obok Renatki, która zagarnęła mnie dla siebie już
14lat wcześniej, a potem chwilka na opłukanie się po przespanej nocy i
spacerek z czworonogiem. Nachyliłem się, jak co dzień nad jej zaspaną buzią
i pocałowałem delikatnie.
Jak się okazało odnalezienie klucza wcale nie było takie proste. Dokumenty i
przybory biurowe, które wcześniej zajmowały swoje miejsce na biurku leżały
teraz w nieładzie na podłodze. Leżały w takim samym nieładzie jak włosy
jeszcze rozpalonej i nie do końca ubranej kobiety, która sprawiła, że
zapomniałem na chwilę o całym świecie. Mimo wszystko nieład ten miał swój
urok może, dlatego że wiedziałem, co było powodem jego powstania. Szukając
klucza i jednocześnie zbierając wszystko z podłogi nasz wzrok kilkakrotnie
spotkał się, a spotkaniom tym towarzyszyło napięcie prawie jak przy
wyładowaniach atmosferycznych. Oboje czuliśmy jeszcze podniecenie,
podniecenie, które nie chciało zmniejszyć swojego nasilenia.
Nadszedł piątek, weekend zapowiadał się mało interesująco, nie wypaliły
plany z wypadem nad jeziorko, więc miałem do wyboru oglądanie telewizji,
wypad na jakiś seans do kina lub ewentualnie na piwko do jednego z wielu
ogródków piwnych, jakie pojawiają się, gdy tylko zrobi się cieplej. Zbliżała
się 17-ta i już miałem wychodzić, gdy nagle usłyszałem ten szczególny dźwięk
z głośników przy monitorze. Przypisanie specjalnego dźwięku do jej osoby
było rewelacyjnym pomysłem. Od razu wiedziałem, kto się pojawił, dreszcz i
przyspieszone tętno momentalnie wyrwały mnie ze swoistego letargu.
Wpatrywałem się w ekran, sam nie wiem, dlaczego ale czekałem aż zacznie do
mnie mrugać to słoneczko, które przez ostatnie kilka dni czerwieniło się jak
zaklęte. Nie wiem ile czasu tak trwałem bez ruchu, minutę, dwie a może trzy,
nie miało to znaczenia, bo wreszcie zobaczyłem to, co chciałem, ręka
błyskawicznie powędrowała na myszkę i szybkim kliknięciem otworzyłem
okienko, w którym pojawiły się tak oczekiwane literki. Zwykłe cześć a
zadziałało jak zastrzyk dobrego humoru.
-właśnie minąłeś znak informujący, że do najbliższego parkingu gdzie można
coś zjeść jest tylko 2 km, pomyślałeś, że chyba czas uspokoić "głodomora",
który już od jakiegoś czasu daje o sobie znać. Widzisz już zjazd na parking
a w głębi nieduży przydrożny bar, stoi tam kilka tirów, więc jedzonko pewnie
będzie dobre. Parkujesz przed wejściem, wysiadasz i już masz wejść do baru,
gdy wzrok twój przyciąga dziewczyna stojąca przy wyjeździe z parkingu. Najwyraźniej
czeka aż ktoś się zlituje i ja zabierze, bo obok stoi duży wypchany po brzegi
plecak. Pomyślałeś, ma pecha dziewczyna, przy tak szybkiej trasie ciężko jest
złapać stopa. No, ale głód przypomniał Ci, po co tu się zatrzymałeś, więc
wchodzisz do baru.
Copyright by a.p.o.e 2003-2012
Żadna część tego serwisu nie może być kopiowana bez zgody administratora Żadne z opowiadań nie może być kopiowane bez zgody autora