Gniazdo - Opowiadania Erotyczne

Aicha

Autorka publikuje także w ramach duetu 69 AM



Biurowe opowieści cz. 1 i 1/2 MF, anal, spank 18.02.2009
No, może wreszcie się doczekam jego fiuta w sobie...
Zaczyna mnie pieścić jedną dłonią, a druga chyba się masturbuje, bo słyszę jego przyspieszony oddech. Raz po raz uderza mnie w tyłek swoim stwardniałym penisem. Znów jestem mokra i gotowa... Ale nie, tym razem nie dane mi poczuć w środku jego spustu surówki. Krople gorącej spermy lądują na mojej pupie. Przenika mnie dreszcz...
Właśnie doceniło mnie oko szefa. Trzecie oko ;)

Biurowe opowieści cz. 1 18.02.2009
Znów staje za krzesłem. Tym razem jego palce błądzą leniwie to po moim karku, to po płatku ucha, to po policzku... Jednocześnie jakby nigdy nic drugą dłonią pokazuje mi błędy, niby przypadkiem dotykając mnie za każdym razem, gdy cofa rękę. Ten dotyk sprawia, że płonę i ostatnią rzeczą o jakiej myślę jest poprawianie jakichś niedorobionych formuł. - Wiesz, że Ci nie zapłacę za te nadgodziny? Masz słabą wydajność - znów się śmieje, gdy ja, ciężko już dysząc ze z trudem tłumionej żądzy, próbuję dokończyć pracę według jego wskazówek.

Jesienne manewry 18.02.2009
Metodycznie usuwam kropelkę po kropelce. Zdążyły już nabrać lekko słonego smaku - w pokoju jest naprawde gorąco. Przelizuję się coraz bliżej Twych drogocennych klejnotów. One jednak zdecydowanie najlepiej smakują saute. Ucztuję tak przez dłuższą chwilę, aż Twój sprzęt osiągnie pełną gotowość bojową. Wtedy ostrożnie opuszczam się na wycelowaną prosto we mnie lufę... To ponoć pozycja, która mężczyźni lubią najbardziej, bo tylko leżą, a wszystko robi się samo ;)

Moja pierwsza dziewczyna 18.02.2009
Powiedziała mi, że Kinga była przez całe studia najbliższą przyjaciółką Roberta i że nie jest pewna, ale chyba łączyło ich coś więcej niż tylko przyjaźń. No tak, teraz zaczęłam się domyślać, czemu mój men był taki skwaszony. Postanowiłam zapytać go, czy na pewno dobrze się bawi... Ale już po chwili zupełnie o tym zapomniałam. Gdy wyszłam, na środku parkietu tańczył chłopak z dziewczyną. Rzucali się w oczy, bo oboje mieli białe podkoszulki i w ultrafiolecie blask bił od nich z daleka. Nie było siły, musiałam im się przyjrzeć, a serce zabiło mi szybciej. Czyżby moja wymarzona świeżynka? Niezbyt wysoka, zgrabna, w prostych dżinsach, z cieniutkim paseczkiem gołej skóry na brzuchu... Miała ciemne, kręcone włosy do ramion i delikatne rysy. Hmmm.... gdyby nie to, że jestem hetero...

Długi weekend MF, oral, veg 18.02.2009
Chwila odpoczynku i czas na posiłek dla mojego mężczyzny. Dekoruje mi sutki śmietaną, a wierzchołek każdej piramidki ozdabia ostatnimi znalezionymi, cudem nie zgniecionymi poziomkami. Potem pochłania łapczywie ten deser, niemal odgryzając mi stwardniałe już brodawki. Krzyczę z przestrachu, ale uspokaja mnie długi, czuły pocałunek. Potem robi mi strzałkę na brzuchu, tak że jej ramiona pokrywają moje krótkie futerko. Językiem robi na moim ciele esy-floresy, bardziej rozprowadzając po nim niż zlizując śmietanę, podążając przy tym nieubłaganie w kierunku, jaki sam wyznaczył. Nagle wstaje i oddala się do części kuchennej. Kątem oka dostrzegam, że znów jest podniecony. Szuka czegoś, odsuwa i zasuwa szuflady w szafkach, w końcu wraca. Unosi moje nogi do pionu i za pomocą sznura, który znalazł, obwiązuje mi kostki.

Wyrok w zawieszeniu, cz. 2 MF, bd, ws, toys, oral, anal 01.11.2005

Z tłumionym jękiem rozkoszy pozwalam zapanować nad sobą fizjologii. Ciebie też to podnieca, bo co chwilę dobiegają mnie lubieżne pomruki. Napięcie mięsni sprawia, że płynie ze mnie tylko cienka, przerywana strużka. Wtedy zaciskasz lekko, ale zdecydowanie w zębach moje dolne wargi. Ta odrobina bólu, którą czuję sprawia, że znów wspinam się na szczyt...

Wyrok w zawieszeniu 02.10.2005

Wieczór jest pogodny i dość ciepły - chyba jeden z ostatnich takich tego lata. Pyzaty księżyc wędruje powoli po niebie. Jeszcze godzina - dwie, a zajrzy do okien i zacznie nas podglądać. Krzątam się po kuchni, czekając na Ciebie. Wreszcie słyszę, jak przekręcasz klucz w zamku. Podbiegam i zarzucam Ci ręce na szyję. Całujesz mnie lekko i odsuwasz delikatnie od siebie. Czekam cierpliwie, aż się rozbierzesz. Wiem, co może stać się już za chwilę i moje serce drży w niepewnym oczekiwaniu.

Grzeszni pielgrzymi 14.08.2005

Eksplodujesz już po chwili, a ja słyszę Twój krzyk. Tym razem nie zdążyłam dojść razem z Tobą, ale wiem, że przed nami jeszcze wiele godzin zabawy. Wstaję z klęczek i całuję Cię, a Ty wpychasz mi język w usta, smakując to, co pozostało z mojej uczty. Czas odpocząć... Pozbawiamy się nawzajem reszty garderoby - oczywiście oprócz moich pończoch - i mościmy się na szerokim małżeńskim łożu.

Inspekcja w terenie MF, oral 29.07.2005

Dochodzi 23-cia. Wracamy z Rynku po późnym obiedzie, podążając trasą znaną już na pamięć nawet Tobie, choć spotkaliśmy się zaledwie kilka razy. Nie widzieliśmy się od bardzo dawna i tak wiele mamy sobie do powiedzenia. Mimo to rozmowa toczy się leniwie i pozornie bez większych emocji. Naszą tęsknotę znacznie trafniej wyrażają czułe gesty, znaczące spojrzenia i zapadające raz po raz milczenie, pełne napięcia i oczekiwania na to, co stanie się już za kilka chwil. Dochodzimy do nadbrzeża Odry, w myślach widzimy już cel naszej wędrówki, w rzeczywistości ukryty za bryłą kościoła.

(Nie)złe zachowanie 03.06.2005 (opowiadanie przeniesione)

Byłam zniewolona 05.05.2005 (opowiadanie przeniesione)

Pies na kobiety, cz. 2 23.04.2005

Drugiego dnia w pracy nie widziała Mietka, ale wychodząc ze szkoły znalazła w kieszeni kurtki kartkę z suchą, lakoniczną informacją: "16.00, galeria, zaczekaj na mnie koło lodów. M." Z tego co pamiętała, nie miał żadnych zajęć po południu, więc mogli sobie pozwolić na leniwe spędzenie czasu. Poszła do domu, przegryzła coś w pośpiechu, przebrała się w swobodniejszy strój (nie były to bynajmniej barchanowe gacie) i powędrowała do galerii. Lubiła spacery, a teraz chciała się skupić unikając towarzystwa użytkowników miejskiej komunikacji. Spóźniła się chwilę, to on czekał na nią.

Pies na kobiety 01.04.2005
W jesienny, deszczowy poranek Alicja szła przez miasto okryta obszerną skórzaną kurtką i osłonięta zielonym parasolem. Kluczyła między kałużami, żeby jak najmniej zmokły jej wysokie buty, miała przecież przed sobą kilka godzin w szkole. To był jej debiut jako zastępczyni biologicy, którą pamiętała jeszcze ze swoich licealnych czasów. Nauczycielka leżała w szpitalu, a ona miała wrócić do swej wyuczonej, choć dawno temu zarzuconej profesji. Bała się tego dnia, niepewna jak przyjmą ją uczniowie. Nie była ani atrakcyjna, ani zgrabna, a wiadomo, jaka gównażeria potrafi być wredna.

Miasteczko na W... MF, oral, anal 23.12.2004, format: *****
Milkniemy na jakiś czas. Dolewasz szampana i wypijamy na zmianę jeszcze parę łyków. Bierzesz ode mnie kieliszek, aby wypić ostatni, ale chyba zmieniasz zamiar, bo przyglądasz mu się przez chwilę, a potem mówisz: Połóż się na plecach i zamknij oczy. Układam sie więc na wersalce, a za moment czuję na ciele chłodną strużkę. Płynie między piersiami, po brzuchu, coraz niżej... Czuję, jak chłód wnika między moje wargi. Wzdrygam się - wrażenie jest niesamowite. Wtedy część kropel spływa na boki, tworząc wąskie strumyczki. Ale to nie koniec niespodzianek. Zaczynasz wodzić palcem, zanurzonym w szampanie, po moich ustach, szyi, piersiach, brzuchu. Po chwili porcja zimnego płynu ląduje w zagłebieniu pępka. Teraz dreszcz jest mocniejszy. Tuż potem czuję Twój język, który wędruje mokrym szlakiem. Zaczynasz od pępka, coraz wyżej i wyżej, na dłużej zatrzymujesz się przy moich piersiach. Przenika mnie prąd. Liżesz mnie po szyi, karku, po całej twarzy koniuszkiem języka. Mam ochotę krzyczeć, ale nie otwieram oczu. Nagle przerywasz, a za moment czuję znów zimny strumień, który spływa po moim futerku.

Miasteczko na P... MF, oral, anal, ws 23.12.2004, format: *****
Hmmm... dwie godziny temu miałam zamiar zamknąć komp, dopakować się i ruszyć na dworzec, a teraz mój umysł pracuje ze zdwojoną prędkością, kombinując, co jeszcze trzeba zrobić, kupić, załatwić... Wybiegam z domu na przystanek, na szczęście autobus zaraz nadjeżdża. Teraz szybki kurs po Tesco - coś na śniadanie, coś do podróży, oooo... co ja widzę... pończoszki :))) Nie ma to jak kopanie w koszach o 22-giej w poszukiwaniu odpowiedniego koloru i rozmiaru, heheh... tym razem wzięłam z domu masło maślane, czyli białą bieliznę... No, mam!!! Można wracać... Dwie przesiadki, ale co tam... lepsze to, niż bieganie po nocy po Wrocku. Potem raport na granicę... i cisza. Z emocji nie mogę spać, więc wyszukuję sobie połączenia, pakuję co trzeba - wszystko wezmę ze sobą, żeby nie tracić czasu na jazdy po Wrocku tam i z powrotem... Potem nastawiam dwa budziki i komórkę i próbuję uspokoić pobudzony umysł, aby złapać choć trochę snu...

Konferencja na szczycie MF, oral 21.11.2004, format: ****
Czytam branżową gazetę... Konferencja o etyce badań naukowych - 17 listopada. Włącza mi się w mózgu "obszar pamięci o datach i rocznicach": Czy to nie...? No tak, dokładnie! 17-ty to nasza magiczna data. Zawsze o niej pamiętam, ale tym razem może uda się ją uczcić ją w szczególny sposób - spotkaniem, tak upragnionym. Sprawdzam jeszcze, jaki to dzień tygodnia i decyduję się natychmiast, bo zgłaszać trzeba się wcześniej z powodu ograniczonej liczby miejsc. Nieważne, że to daleko i zarwę dwie noce, aby dojechać, ważne, że pierwszy raz uda się "wcelować" w naszą comiesięczną specjalną okazję... No, chyba, żeby mój kochany mężczyzna był akurat zajęty...

Urodzinowa niespodzianka MFF, oral, anal 14.11.2004, format: ****
Jest poniedziałkowy wieczór. Siedzimy z Mariuszem, moim serdecznym przyjacielem, w naszej ulubionej knajpce nad piwem. Gadamy jak zwykle o wszystkim i o niczym, ale dziś mam do niego pewną ważną sprawę. Nie za bardzo mogę skupić się na rozmowie, bo wciąż o tym myślę. W końcu nie wytrzymuję i mówię: - Słuchaj, mam do Ciebie jedno pytanie... a właściwie prośbę...

Wieczór marzeń 06.09.2004, format: ****
Do wieczora jeszcze kilka godzin, ale... Myślę o Tobie co wieczór... To nie jakieś wielkie epickie freski, raczej pojedyncze sceny, pojawiające się w wyobraźni i zapadające w pamięć wraz z reakcjami, które u mnie wywołują. Marzę o tym, jak scałowujesz moje łzy, które płyną sama nie wiem dlaczego. O tym, jak leżysz na brzuchu, a ja opuszkami palców wodzę po Twoich plecach, szepcząc: Lubisz to? Ja uwielbiam... Myśl o tym sprawia, że przez moje plecy przebiega elektryzujący strumień ciepła... Następna wizja - nachylam się nad Tobą i obejmuję ustami Twoją męskość. Tym razem to nie tylko wyobraźnia, również wspomnienie. Obraz jest tak wyraźny, że pobudza pulsowanie całego ciała - od podbrzusza aż po koniuszki palców. Niemal czuję Twój smak, zapach, reakcje wrażliwego organu na moje pieszczoty.

Dedykacja F, solo 31.05.2004
Jest wieczór. Leżę na swoim łóżku. Moja córa jeszcze nie śpi, mrucząc ostatnią zwrotkę jakiejś piosenki, a ja w pewnym momencie czuję, że muszę to zrobić... Przykrywam się kołdrą i opuszczam dłoń coraz niżej i niżej, spragniona rozkoszy. Zaczynam powoli, kolistymi ruchami pieścić mały pączek, który zdaje się rozkwitać pod moimi palcami. Przyjemność ogarnia najpierw okolice czułego miejsca, ale po chwili zaczyna rozchodzić się coraz dalej niczym kręgi na powierzchni wody. Dociera do mojej muszelki, a później aż do następnej dziurki...




Powrót




Copyright by a.p.o.e 2003-2012
Żadna część tego serwisu nie może być kopiowana bez zgody administratora
Żadne z opowiadań nie może być kopiowane bez zgody autora